eZakupy w Tesco

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyda w pierwszej połowie roku opinię dotyczącą jednego z e-sklepów, która zaskoczyła niemalże wszystkich, no może poza samym zainteresowanym. Mowa o e-sklepie Tesco. Otóż pod uwagę UOKiK trafił wniosek o stosowaniu dwóch różnych cen dla jednego produktu: inna cena jest w sklepie stacjonarnym, a inne w internetowym. Mało tego, ostateczna cena jest podawana dopiero na paragonie, w chwili zapłaty za towar. Wielu klientów się z tym nie zgadza i nie przyjmuje towaru. Jednak zdaniem UOKiK, taka sytuacja jest dopuszczalna.

Niedawno w sieci rozpętała się prawdziwa burza związana z zachowaniem się e-sklepu Tesco. Na platformie zakupowej Tesco, w Regulaminie, widnieje bowiem zapis, iż klient zawiera umowę dopiero w domu, poza lokalem przedsiębiorstwa, a nie na odległość, czyli przez internet. W praktyce oznacza to, że ceny podane na stronie internetowej są cenami orientacyjnymi i nie muszą być tożsame z tym, co klient zastanie na paragonie. Efektem takiej polityki sklepu są rzesze niezadowolonych i rozczarowanych klientów. Ale jest jeszcze jeden efekt, o którym już niedługo może zrobić się głośno. Oto bowiem swoją decyzją UOKiK otworzył drogę do stosowania takich rozwiązań dla innych e-sklepów.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta uznał, że e-sklep dochował wymaganych procedur związanych z poinformowaniem klienta o zasadach kupna-sprzedaży towaru oraz o jego cenie, a do tego właściwie poinformował klienta o ostatecznych cenach sprzedawanego towaru.

Eksperci wcale jednak nie są jednomyślni. W opinii wielu największym pytaniem w tej sytuacji jest to, czy prawo pozwala na stosowanie cen orientacyjnych. Wątpliwość ta ma swoją podstawę w zapisach o nowych obowiązkach wprowadzonych nowelizacją ustawy o prawach konsumenta, gdzie czytamy, że nakazuje już w chwili wyrażenia woli zawarcia umowy przez konsumenta w jasny i zrozumiały sposób poinformować go o cenie. I właśnie w tym momencie dochodzimy do sedna sprawy – kiedy następuje chwila wyrażenia woli dokonania transakcji. Czy w chwili zadeklarowania i zamówienia produktu czy w momencie, gdy kurier staje w drzwiach.

Wcale nie małe grono ekspertów uważa, że UOKiK powinien jeszcze raz pochylić się nad wydaniem opinii w tej kwestii. Uzasadnione byłoby to ponieważ na witrynie internetowej jest wiele mylących sygnałów, jak choćby już jej nazwa „eZakupy”, gdzie literkę e traktuje się zwyczajowo jako oznaczenie czegoś internetowego – np. sklepu. Do tego można odnaleźć zakładkę „bezpieczne zakupy on-line”, co niemalże wprost mówi o dokonywaniu zakupu w internecie. Argumentem może być także data rozpatrywania sprawy, czyli przed wejściem w życie ustawy o prawach konsumenckich, której to zapisy narzuciły przedsiębiorcom restrykcyjne wymagania.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *